Niekiedy zwracałam się o pomoc do miejscowej ludności, ale nie zawsze, odnosiło to oczekiwany skutek. Niektórzy chętnie dzielili się tym, czym mieli, inni zaś wypominali Polakom, że tutaj są.
Ostatnią, "wartościową" rzeczą, jaką miałam, nadającą się do wymiany na jedzenie był wełniany dywan. Przy pierwszej nadającej się okazji wymieniłam go u żony funkcjonariusza NKWD na 30 kg mąki i 10 kg słoniny. Dla niej dywan bardzo się spodobał, a dla mnie - była to niezwykle cenna transakcja. Przez jakiś czas bowiem, nie musiałam obawiać się śmierci głodowej na wygnaniu.
Historia to nie tylko słowa zapisane w książkach. Historia to też wspomnienia, obrazy ukryte w pamięci naszych bliskich. Na blogu będziemy odkrywać historię naszego regionu - taką ludzką, wypływającą z głębi serca, ludzkiego umysłu, fotografii czekających na ujrzenie światła dziennego. Będziemy próbowały dotrzeć do różnych osób, odkrywać to, co jeszcze odkryte nie zostało.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tułaczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tułaczka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 kwietnia 2020
niedziela, 19 kwietnia 2020
Na nieludzkiej ziemi, cz.1
Transport ruszył dalej. Siedzieliśmy ściśnięci jak zwierzęta, w nieogrzewanych wagonach, głodni i zrezygnowani. Dzieci głośno płakały, domagały się jedzenia. Pewien człowiek z Knyszyna, który miał własny sklep z żywnością, rozdawał swoje zapasy dzieciom i na jakiś czas następował spokój. Ale wkrótce, sytuacja się powtarzała. Były to tylko dzieci i nie rozumiały położenia, w którym się wszyscy znaleźliśmy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)